Ja się nie nadaję do oglądania filmów romantycznych, romanssssideł tym bardziej. No nie i już. Bo za durna jestem na nie. Inni są za mało ynetlygentni na filmy ambitne, semi-ambitne i do miana ambitnych jedynie pretendujące. A ja jestem za durna na romansssidła. Dlaczego? Bo ja po takich filmach myśleć zaczynam. Sobie znalazłam bodziec, wiem… ale nie poradzę, że właśnie wtedy strumień asocjacji zaczyna się robić niebywale rwący i rozrabiać w mojej głowie. Co sobie myślę? Nie powiem, bo mnie Siostra zruga… a to nic miłego jak Cię ktoś opieprza ;P

W związku z powyższym, najwyraźniej takich filmów nie powinnam oglądać. No cóż, widać jestem masochistką, bo lubię takowe. Co więcej, w najbliższej przyszłości najprawdopodobniej powlokę się do kina na taki.

Konkluzja: jestem niezrównoważoną emocjonalnie rozwydrzoną nastolatką z przeciągiem między kolanami, której umysł stymulują do myślenia niezwykle ambitne romansssidła. Czas poszukać pomocy…?