Sol dzisiaj zdobywała nowe umiejętności. Mianowicie, podnosiła swoje kwalifikacje kury domowej. Jak na dobrą córkę przystało, grzecznie wysprzątała, co wysprzątać miała, pranie nastawiła, w ogródku pomogła, a potem… a potem opanowała kuchnię ^^ Dziwiąc się nieco swej szanownej rodzicielce, że na to pozwoliła, znając wybitny talent Sol do kucharzenia… mniejsza. Zadaniem bojowym na dziś były placki. Niedziela jutro, święto – trzeba coś na stole po obiedzie postawić. Zatem Sol dzielnie rękawy zakasała i do pracy przystąpiła. Od pracy w kuchni podobno się tyje – przez nieustanne próbowanie, czy aby czegoś nie brakuje, czy aby przypadkiem nie dosłodzić, dosolić, dopieprzyć… Cóż, to chyba w jakowymś bardziej zaawansowanym stadium pichcenia. Sol, jako początkująca, więcej chyba kalorii straciła niż zyskała przy tej zacnej robocie, bo biegać nieustannie musiała tam i nazad, żeby Wyjątkowo Istotne Sprawy skonsultować z bardziej zaprawioną w kuchennych bojach mamą swą prywatną. Parę radosnych komunikatów o braku koniecznego do pieczenia produktu później (które to braki udało się uzupełniać dzięki tajemnemu sejfowi babci), blacha z plackiem wylądowała wreszcie w piekarniku. Godzinka oczekiwania… i sukces! Udało się Sol odnieść zwycięstwo nad kuchennymi chochlikami ;P Zachęcona wiktorią szybciutko zabrała się za przygotowanie drugiego smakołyku, który również można uznać za całkiem udany. Co prawda, nikt jeszcze ich nie próbował, z racji temperatury wypieku, ale pierwsze pochwały zostały otrzymane z ust samej ochmistrzyni patelni i blachy w postaci babci – czyli zmagania były owocne.
Tym oto sposobem Sol – znaczy ja – zdobyła pierwsze szlify prawdziwej Kury Domowej. Upiekłam placka i jestem z siebie dumna! (teraz feministki mnie zagryzą…)
27 kwiecień 2008 at 15:02
Spal jakiś stanik to Ci wybaczą.
27 kwiecień 2008 at 15:41
Moje gratulacje! Jeszcze tylko Pranie Skarpetek i Przynoszenie Piwa i będziesz żoną idealną ;]
27 kwiecień 2008 at 22:15
wiedziałam, wiedziałam no, że jesteś materiałem genialnym na żonę i jeszcze się cieszysz, że jesteś kurą xD xD ale placka Ci wybaczę ^^
28 kwiecień 2008 at 14:07
Ile jeszcze osób oprócz mnie chce zostać amiszem i nauczyć się wszystko robić samemu?? Tylko jakbyś chciała chleb piec to się wstrzymaj do momentu, kiedy mi się już uda, oka? ;]
28 kwiecień 2008 at 18:28
Tak, wstrzymaj się. Najpierw musi udać się bro, a ja obadam jak się żyje z Żoną Idealną. Bo może się okazać, że to wcale nie takie fajne, więc będziesz musiała, Siostrzyczko, powściągnąć swe kulinarne zapędy. Dla dobra przyszłego małżonka ;]
1 maj 2008 at 11:55
Jendrju – nie stać mnie na palenie staników, jestem biedną studentką ;p
Color – ulżyło mi, jak mam Twoje przebaczenie to już mogę spać spokojnie, popaprańcu xD to kiedy jedziem do Holandii? ^^
Bro – ale dlaczemu mam się wstrzymywać? ;> a chleb już kiedyś piekłam, a raczej pomagałam, wyszedł całkiem niezły ^^
sis – przypuszczam, że jeszcze się taki nie narodził, co wytrzymałby ze mną na dłuższą metę ;p ale jeśli jednak, to przekażę mu, że się o niego troszczysz ^^
1 maj 2008 at 14:24
Być trochę biedniejszą studentką, albo być biedną studentką rozszarpaną przez feministki. Wybór należy do Ciebie. ;P
3 maj 2008 at 23:39
Sol, jedziemy jak najszybciej ;]
bro, ucz się, ucz będziesz pichcił nam w Lublinie, kuchnia będzie Twoja xD
4 maj 2008 at 12:51
jendrju – może kiedyś gdzieś tu wspomnę jak niecierpię babrać się w ogródkowej ziemi, to mi wybaczą bez palenia ;p
Colorku, rezerwuj bilety na pierwszy luźny termin ;]
11 maj 2008 at 15:37
no to już tydzień mija!