Nie umiem pisać. Jendrju, wybacz pożyczkę, to bynajmniej nie ma być plagiat, tylko konstruktywny wniosek. Ja po prostu nie umiem pisać.

tacy, którzy ze wszystkiego potrafią zrobić pomysł na notkę. I to jeszcze opisać to tak, że chce się czytać. Są inni, którzy piszą rzadziej, ale w stylu rozbrajająco – surrealistycznym. Aż czasem nie starcza konceptu na inteligentny komentarz. No, ale nic w tym dziwnego, skoro się nie umie pisać. Są wreszcie tacy, którzy pomimo pokrewieństwa z Didelphis marsupialis, bynajmniej nie występującym w naszym rodzimym kraju w warunkach naturalnych, porywają swym polonistycznym flow. Po prostu,niektórzy mają ten dar. A niektórym go brak. I tacy właśnie przez pomyłkę zakładają słiiiit – blogaski, na których publikują coś raz na ruski rok. I to tylko dlatego, że jakaś drugorzędna muza pomyli adresy i trafi przez pomyłkę pod ten, a nie inny. Pewnie zanim wcisnę “publikuj” będę skrajnie zdegustowana tymi moimi wypocinami. Ale co w tym dziwnego, przecież ja naprawdę NIE UMIEM PISAĆ.

PS Pisać nie umiem, ale za to udało mi się ukryć w tym mini tekście wszystkie zaprzyjaźnone, zlinkowane blogaski. Ha! ;]